Kilka słów o cyklu…
W tym czasie cykl jesienno-zimowy jest zaproszeniem do odbycia podróży, często nazywany zejściem do piwniczek, kontaktem z podświadomością.
W tych piwniczkach mogą czekać skarby – bo mieszkają tam poprzednie wersje nas samych, uwięzionych przez pozamrażane emocje z przeszłości, ale sporo też trudnego – przede wszystkim tych rwących, przygniatających uczuć.
Gdy uwolnimy tę wersję samego siebie, to możemy odzyskać radość życia, jakiś zapomniany talent, spontaniczność, nadzieję… pod tymi pozamrażanymi emocjami, sytuacjami, które przerosły naszą możliwość doświadczenia czekają na nas zasoby.
Cykl podziemny nie jest „za karę”, to zawsze szansa.
To również czas żegnania, odchodzenia.
Rok temu świadomie umarłem. Żegnałem części siebie, które już nie są mną, i pomimo ciężkości emocji, które się przewalały (od totalnego pogubienia, po rozpacz, gniew, wrażenie, że się jest kompletnie nie na swoim miejscu), już nie winiłem się za to, nie dowalałem sobie. Swobodnie je przepuszczałem i to okazało się „najłagodniejszym” sposobem przejścia.
Odklejamy się. Odklejamy się od przekonań, od rytów, od nawyków. Mamy prawo czuć się smutno, czuć stratę, wręcz żałobę.
Ale czeka na nas już ta nowa wersja nas. Ta lżejsza. Ta zdrowsza. Uwierzmy też, że ona jest i wysyła nam swoje wsparcie. To tak, jakbyśmy zrzucali warstwy nas samych, bo już do nas nie należą. W czasie zejścia do podziemi jest też święto i poczucie sensu, znaczenia.
Oprócz czasu żałoby i pozamrażanych emocji, to też czas przyjrzenia się swojemu rodowi. Tu wiele sytuacji pokażą nam nasze relacje – z rodzicami, z partnerami, z dziećmi. W tym jest szansa na uwolnienia i uzdrowienia na poziomie rodziny i poprzednich generacji. A scenografią staje się życie z naszymi najbliższymi, okoliczności, które przyciągamy.
Dzięki temu cyklowi jesteśmy w stanie połączyć się z ziemskim ja – spojrzeć w swoją miłość osobistą, poczucie własnej wartości, sprawczość, odpowiedzialność – także w działaniu, w pracy w materii. A dzięki temu kalibruje się wyższe ja, którym też jesteśmy, czyli bycie i otwarcie na ziemskość otwiera nas na boskość. Bo boskość chce się przejawić w człowieku, bo to JEDNIA.
Śmierć i życie, żegnanie i witanie, łkanie i cieszenie się.
Momenty bezsilności i ogromnej sprawczości. Ten cykl to INTEGRACJA. I im więcej świadomości i miłości w tym cyklu – tym zdrowiej, bezpieczniej i pełniej go odbędziemy. A kolejny będzie miał inną jakość. Grunt to nie wpaść w samospełniającą się przepowiednię i mieć odwagę, serdeczność, empatię do samego siebie, aby zaglądać w te wewnętrzne zakamarki.
A dziś rusza nasza grupa https://wdrodzedosiebie.pl/…/grupa-wsparcia-czulosc…/ mamy jeszcze miejsca.
Jeśli czujesz, że potrzebujesz wspólnego bycia w tym czasie – zapraszamy ❤ ❤ ❤
Mati