Kochani…
To, co wczoraj wydarzyło się na warsztacie dla młodzieży, zmiotło mnie totalnie.
Oprócz tego, że Ci młodzi są genialni, czuli, wrażliwi, mają piękny dostęp do siebie i tak rezonują świadomą miłością w atmosferze bezpieczeństwa, braku oceniania, lekkości, bezwarunkowej akceptacji, to wydarzyło się coś jeszcze.
Część mojej świadomości była w prowadzeniu warsztatu (wszyscy przyszli z myślą, że warsztat to wykład
, jacy oni byli w szoku, że można pracować aktywnie, w interakcji, robić ćwiczenia indywidualne, grupowe, burzą mózgów
), a część mnie… no i tu zaczynają się dziać cuda.
Po pierwsze poczułem wibracje miejscowości, w której byłem. Byłem w okolicach Rudy Śląskiej, spontanicznie udało mi się sczytać jej pole – co ciekawe, energie czakry korzenia się tam rozpraszały, dochodziło do rozwarstwiania splotu słonecznego po bokach. Jest to rejon górniczy, industrialny, może to ta ciężkość warunków z przeszłości, walka o byt, o fundament?
Gdy zaczęliśmy pracować z młodzieżą część mojej świadomości była w moim polu energoinformacyjnym. W przeciągu kilku minut Przestrzeń dała mi wyraźnie znać, kto w grupie nosi największe, nieuregulowane traumy, pokazała mi tak wiele szczegółów w takiej mapie energetycznej nad każdym z tych osób. Co ciekawe, miałem okazje rozmawiać z tatą jednej z dziewczyn, Przestrzeń dopowiedziała przez to historię tej właśnie dziewczynki uzupełniając tę mapę.
W trakcie warsztatu czułem, jak w tej atmosferze bezwarunkowości, zabawy, uważności, moje pole energoinformacyjne… pracuje z ich polami energoinformacyjnymi, szczególnie tych młodych osób, gdzie wyczytało traumy.
Ważne jest to, że ja nie robiłem nic w kierunku pracy z energiami, ja byłem tam sobą, pracowałem po „ziemsku” (choć zwróciłem większą uwagę na pracę z tymi osobami, gdzie wyświetliły się traumy). A praca zachodziła spontanicznie.
I to wszystko mogło być wytworem wyobraźni, gdyby nie to, że już ufam swojemu czuciu i gdy Przestrzeń do mnie mówi, oraz że te osoby były inne pod koniec warsztatu. Jedna dziewczyna, która miała raczej wrogą postawę (i mnóstwo traum w polu) była finalnie wspierająca, pomagająca, otworzyła się na grupę i na współpracę.
Wiecie co mnie najbardziej uderzyło? Jestem pewien, że to, czego ja doświadczyłem, to nie jest jakiś ewenement. Dziś po prostu mam świadomość procesów energetycznych w nas i wokół nas, ale KAŻDY, zapamiętajcie proszę Kochani to, KAŻDY, kto pracuje po ziemsku uważnością, bezwarunkową miłością, daje przestrzeń drugiemu człowiekowi, akceptuje, słucha, kocha to, co robi, działa z głębokim sensem to dokonuje tych cudów.
Te zupełnie ludzkie czynniki dają moc uzdrowienia
. Bo w Twojej Ziemskości mieszka Bóg, który odnajduje Boga w drugim człowieku. I to jest sekret uzdrowienia. Dostępny dla nas wszystkich.
Ukochuję Was z wielką radością i nadzieją w sercu, bo widzę rosnący potencjał naszych serc, jak odmieniamy ten świat, po prostu, kochając.
Niech się dzieje dobro! Życzę sobie jak najwięcej spotkań z młodzieżą
.
