Marzena, Monika, Marta (jej cytat z góry 🙂 ), Aleksandra, Kasia.
Dziękuję za nasze rozmowy, bardziej i mniej oficjalne – jak zawsze – wiele mądrości popłynęło w duchu wspólnoty i naszej miłości do siebie, otwartości.
Kochani, doświadczamy masowego ROZCZAROWANIA. Pięknie to oddaje angielskie słowo disillusion – być uwolnionym bądź uwolnić się od iluzji.
Czuję w przestrzeniach nie tylko czysto systemowych, ziemskich ale też „duchowych” taki ferment, żal, jakiś krzyk niesprawiedliwości, gorycz. Piszę „duchowych” w cudzysłowie, bo to jeden z paradygmatów fałszu, który też się uwalnia.
Nie ma czegoś takiego jak DUCHOWOŚĆ. To nie pułap świadomości, to nie linia mety, to nie wejście do kryształowego zamku plejadan i zostanie ich wojownikiem światła. To ATRAPA, SZTUCZNA KOŃCZYNA, która daje wrażenie uwolnienia się od ziemskiego siebie, od swoich emocji, a nie jest niczym innym jak kolejnym mechanizmem ludzkiej psychiki, aby się nie utożsamiać z ziemskim sobą i głęboko wyprzeć siebie.
Duchowość to cały TY. To Twoje życie, wybory, to, jak się czujesz sam ze sobą, jak ekologicznie w świadomości i miłości doświadczasz siebie i tego świata.
Duchowość to zawiązanie sznurowadeł swojemu dziecku, to zapłakanie współczuciem nad losem drugiego człowieka, to akt dobra, akt empatii, akt miłości. Duchowość to las, który szumi i krzewy, które kwitną na wiosnę. To jeż, którego spotkasz na swojej drodze. I gdy przeżyjesz Wszechświat w tych cudach Twojego życia, to otworzą Ci się automatycznie zupełnie nowe przestrzenie rozumienia i kochania, przyjdą dary, nowe obszary służenia drugiemu człowiekowi.
To największa tajemnica – że to nigdy nie był sekret, nikt nie schował magicznych drzwi – onez awsze były otwarte, bo to droga przez Twoje serce.
I każda droga jest święta, każde tempo jest święte. Nie ma bardziej i mniej świętych ludzi, nie ma na to skali, to znowu iluzja wytworzona przez głęboką potrzebę ludzi.
Byłem trochę ślepy, i zaślepiła mnie chęć służenia Bogu i ludziom. A okazało się, że ja jeszcze bardziej nic nie mogę. Tylko każdy sam ma tę moc uzdrawiania. I te osoby, które w to uwierzyły, doświadczyły cudu – głębokich transformacji duchowych, uzdrowień psychicznych i fizycznych. Ale moc zawsze pochodziła od WAS! Ja tylko dawałem przestrzeń – czułą, pełną miłości i uważności, współczucia gdzie mogliście doświadczyć swojej osobistej mocy.
Nie dojdziesz do Boga przez przekaźnik, Bóg mieszka w Tobie 😊to Ty jesteś Boskim przekaźnikiem.
I dlatego też potrzebowałem tak „otrzepać” się z tego ołtarza oczekiwań, projekcji, oczyścić swoją przestrzeń, która nabrzmiała i zrobiła się gęsta.
Nie ma magicznej świeczki zdmuchiwanej za plecami – to Twoja wiara i zaufanie do siebie, do Boga w Tobie ma tę moc.
A dziś to szczególnie ważne, bo autorytety/nauczyciele/kierownicy/guru duchowi odchodzą do lamusa. To wibracja starych matryc „Akolita – Nauczyciel – Bóg”. Nowa matryca, która już się loguje i wibruje to „JA-BÓG”. W całej miłości i pokorze. Bo skoro „JA-BÓG” to „TY-BÓG” itd. I mówimy tu o świecie „duchowości”, ale zobaczcie, że dokładnie to samo dzieje się w systemach geopolitycznych – oddolne inicjatywy serc w działaniu mają większą wartość niż wszystkie rządy całego świata.
System wyśle broń, instrument, człowiek wyśle swoje serce.
„Nauczyciele” i „uczniowie” robią się coraz bardziej agresywni, czuć ignorancję, nawet jeśli jest to bardzo intelektualne, wyszukane, to osoba przeżywająca transcendencję nie potrzebuje ubliżać, umniejszać, ośmieszać drugiego człowieka, jego idei.
Kochani dziś najpiękniejsza, najczulsza i najgłębsza wolność to wolność do siebie, ku sobie. Nie ucieczka od…
Dziękuję każdemu z Was jako Wspólnocie i z osobna – bo moja droga, moja miłość i bliskość do Boga w sobie to często nasze współdziałanie, współtworzenie, rozmowy na poziomie serc. Jest moment, gdy zwracasz się do siebie, jest moment, gdy zwracasz się ku wspólnocie – i jakie to piękne, gdy w obu kierunkach jest światło, miłość, otwartość i radosne przyjęcie.
Dobroci Kochani.
