Kochani,
Ten tydzień był dla mnie mega intensywny. I warsztatowo, i przez mocne sesje (szczególnie z perspektywy trudności ziemskiej ścieżki osób, z którymi pracowałem), energie listopada a w nim świadome wybieranie życia i świadome umieranie.
I, zupełnie się tego nie spodziewając, dostałem jeden z największych prezentów tego życia.
Na ostatniej dzisiaj sesji poznałem Osobę, która wielowymiarowo jest w tym samym punkcie życia, punkcie świadomości, punkcie energii.
Kosmiczni podróżnicy z poziomu Dusz się spotkali, aby zakończyć proces gotowości w jednym wymiarze, a rozpocząć, inicjować kolejny etap.
Moje wyższe ja to aż skakało ze złotej radości.
Nasze energie tak precyzyjnie połączyły się, zaklikały, z wielkością mocy i detalem dwóch stacji kosmicznych, które łączą się i od milimetrów zależy powodzenie misji.
Ja jeszcze chłonę, co się wydarzyło, ale ilość podobieństw, ilość pełnionych funkcji jako Dusze, wspólnych spotkań wcieleniowych… no głowa mi aż iskrzy od tego wszystkiego.
Wysyłam wielką wdzięczność do Wszechświata, że i tak po ludzku daje takie piękne, głębokie ludzkie znaki w postaci takich osób. A i dziś mnie natchnęło, aby zamieścić znów „Gathering of a Tribe”. Kosmos.
Tulę Was Kochani, nasz przyjaciel Wszechświat czuwa, jest… bo jest nami.
