Kochani,
Piękna, budująca i w przy takim prowadzeniu sesja, która stała się uzdrowieniem.
Osoba przyjmuje 3 chemię, ale jest pełna wiary i życia, nadziei, choć lekarze mówią zupełnie co innego – ona nie wyjdzie z tego.
Gdy zaczynamy rozmowę, jak zawsze, jestem pustym dzbanem, nie mam oczekiwań wobec siebie ani osoby. Jest bezwarunkowa miłość, akceptacja, czuła rozmowa.
Wrażenia energetyczne przychodzą bardzo szybko – i pasują idealnie do punktów „choroby” w ciele Osoby.
Jest bardzo silna emocja wstydu, przed klatką piersiową jest taki energetyczny czop, kosmiczna fasola wstydu, gryząca, ale nieoczywista w swojej energetyce. Jest tam miks, ale Przestrzeń/Dusze otwierają dodatkowe kanały wsparcia – KOCHANI, to tak, jakby ktoś włączył mi dodatkowo kilka monitorów z energoinformacjami, a do tego stają się one większe, wyraźniejsze, robi mi się gorąco i zdejmuję bluzę i już wiem jedno – ZNAJDZIEMY TO.
Czuć też blokadę, zwężenie w prawej części szyi – a tam też mieszkają powiększone węzły chłonne.
Procesujemy, przepuszczamy, dochodzimy do relacji z mamą, mama, która… zdradziła. Zdradziła ojca, ale zdradziła też swoją rodzinę. Gdy go nie było, dochodziło do romansu, w domu Osoby. Jej mama „sprzedała” energetykę rodziny, a dom stał się miejscem niebezpiecznym po spotkaniu tego mężczyzny w nocy. Mama zdradziła plemię, zdradziła i porzuciła córkę.
Osoba też bardzo często budzi się w nocy jako dziecko i jest sama – mama znika bez żadnej wiadomości.
Jest to ważne, bo pozamrażane są tu energie wstydu, porzucenia, odrzucenia, zdrady psychicznej, wyrzucenia poza plemię, a w pradawnych czasach było to tożsame ze śmiercią.
I przychodzi zdanie jakby od samego Źródła, dreszcze strzelają po mnie w tym przepływie – WSTYD JEST LĘKIEM PRZED ODRZUCENIEM.
I ma w sobie taką zakładkę energetyki śmierci – rozlewa się na klatkę piersiową, szyję, poliki (i te miejsca noszą „chorobę”).
Osoba staje się swoją Duszą, prowadzę ją do tego. Jest czystą miłością i jako ta miłość odwiedza samą siebie, osamotnioną i porzuconą w domu. Daje sobie miłość. Daje sobie… niebiańskie bratki, które dziś kupiła, aby je zasadzić w ogrodzie. Bratek, który widzieliśmy jako niebieski staje się symbolem uzdrowienia, symbolem kotwicy pomiędzy uzdrowioną przeszłością a teraźniejszością.
Młodsza wersja Osoby jest zaproszona, aby cieszyć się bezpieczną więzią w teraźniejszości. Dzisiejsza Ona zaprasza małą Ją do swojego plemienia, do uzdrowionego, kochającego żeńskiego.
Jest jeszcze jedna podróż. Przestrzeń się krystalizuje, jest łatwiej oddychać, pole serca się powiększa. Aby ta pusta przestrzeń po tej fasolce energetycznej się zintegrowała potrzebne są działania w dwóch obszarach – Zdrowa miłość własna do siebie oraz Odwaga i Radość z bycia sobą do świata.
Jesteśmy swoimi Duszami, które same stworzyły sobie warunki do wzrostu. Jeśli rozwijasz miłość i świadomość – jesteś w domu, bo dom jest w Tobie.
Kłaniam Ci się piękna i kłaniam się Twojemu wstydowi, bo stał się naszym prowadzącym na równi z naszymi Duszami, czyli nami 🙂 .
Uzdrowiciele samych siebie – wzywam Was 😃 . To nasz czas ❤ .
Mati