Kochani,
U mnie cuda wianki się działy energetyczne (takie bardzo do środka, w intymności energii i procesu) i myślałem, że to tylko proces, ale nie… w ten weekend byłem na Wawelu.
Generalnie wezwało mnie do obrony (również w rzeczywistości) pionu energetycznego oraz ostatnio bardzo mi trudno przebywać w miejscach takich jak supermarket, basen publiczny, czasem spotkania na styl festynów rodzinnych (jest tam mnóstwo klejących, nieświadomych energii, o których powiem o warsztacie 31.10.) a na Wawelu magia.
Czakra serca i gardła dostały kolorytu, przepływu, wzmocnienia, takiej harmonizacji, poczułem się scalony z samym sobą, czułem harmonizację innych czakr przebywając tam w różnych miejscach. A co czytam w raporcie energetycznym na październik? „To tutaj właśnie jest zlokalizowany jeden z głównych czakramów Ziemi (Wawel).” Szukam dalej w internecie, znajduję: „Do korony polskich miejsc mocy zalicza się Ślężę, Łysą Górę i Wawel.” (więcej tu poczytacie https://akademiaducha.pl/miejsce-mocy-wawel/).
Czyli chcąc nie chcąc, w potrzebie ochrony energetycznej i zwrócenia się do siebie (o czym zaraz napiszę w zmieniającej się energetyce Ziemi i nas samych) podświadomie i „przypadkowo” 😉 wybraliśmy się z rodziną do Krakowa i pojechaliśmy na Wawel.
Kosmos jest w nas i prowadzi nas, choćby przez wycieczki rodzinne 😉.
Dostałem i prośbę i trochę przykaz od Przestrzeni, czuję, że to wiadomość mająca iść dalej.
Oczyść swoje pole. Odetnij się od tego, co kradnie Twoją energię. Wróć do swojego pionu energetycznego, do siebie, a tam znajdziesz spokój i najlepszą ochronę.
Wszechświat nas wzywa do AUTONOMII ENERGETYCZNEJ!!! Zaufaj, uwolnij się od lęku, Jednia/Źródło Cię nakarmi, odłącz się od ziemskich układów, pieczęci, kontraktów… bliżej siebie, to bliżej Źródła. Najpierw jest Twój czysty pion energetyczny, a później współtworzenie rzeczywistości, budowanie swojej rodziny i wsparcie innych.
Jest takie mega wsparcie do podróży właśnie do tych piwniczek do samego siebie. Ale to już nie straszy, to otula. Ktoś na sesji powiedział mi o przepracowaniu swojej traumy w zeszłym tygodniu: „To straszne. I fajne. To strasznie fajne” 😊
I to ta energetyka.
W ten weekend wisiałem też na hamaku. W takim kompletnym otuleniu. Moje ciało produkowało puls, który delikatnie kołysał ten hamak. I w intymnej podróży do samego siebie czułem, że dzieje się coś arcyważnego. Spotykam samego siebie, w spokoju, ochronie, świadomości i miłości.
Możemy doświadczać siebie wysyłając wektor uważności w świat, do innego człowieka (coraz częściej odczuwam na sesjach, że spotykam samych siebie, że wspierając pomagam samemu sobie w innym ciele i z innym rysem osobistym – czuję to głęboko w sercu, że jesteśmy realnie JEDNOŚCIĄ), ale możemy doświadczać siebie wysyłając uważność do siebie. To jest ten kierunek – Twoje serce, Twoja święta przestrzeń to sanktuarium. To świętość.
Na sesjach wspieram Was w wielkich przeżyciach – uzdrawiamy seksualność z molestowań, gwałtów, zbrukanej niewinności, odzyskiwaniu poczucia sprawczości. Na moich oczach rodzą się Mistrzowskie Dusze – Boże, jak ja dziękuję Wam wszystkim za Waszą odwagę w procesie. Robicie to dla siebie, dla swoich dzieci. Jest więcej męskiego 😊. Jeszcze mało, ale jest. Męskie będzie wstrząśnięte, aby wróciło do rodziny, do swojej świętej męskości. Już widzę tragedię tych mężczyzn, którzy nie chcą odrzucić systemowych nakładek. Autodestrukcja. Po prostu.
Ale wielu się przebudzi, dosłownie „nawróci” – czuję jak męskie staje się światłem, spokojem, równowagą, ciepłem, leczy jak zdrowy laser, jest realnym stelażem i robi to z taką mocą miłości i dobra. Tuli, ukochuje, celebruje swoją boginię, królową, traktuje żeńskie jak festiwal mocy, życia, piękna. Boże takie wibracje chyba rozsadzą system 😃 . To, powolutku, już się dzieje. Rodziny, które są szczęśliwe! Tak po prostu, niezależnie od okoliczności.
Mamy więc piękne, stonowane wsparcie w tych wędrówkach po piwniczkach. Życie staje się misterium, celebracją cyklów i przemian, odbudowanie żeńskiego bez dewiacji „świętoszkowatości” ani wulgarności. Ja czuję energetycznie to żeńskie…
Te obie energie oczywiście są w przepływie u mężczyzn i kobiet oczywiście, ale moje kochane Boginie – jak wiele z Was widzę w tym pięknym świetle. To istna mandala świętej, promieniującej energii żeńskiej. I delikatnej, świetlistej, niewinnej (biała rzeka) i tej szalonej, kochającej, otwierającej (czerwona rzeka).
W poczuciu bycia w zgodzie sam ze sobą, miłości do siebie i świata oczyściłem, nawet bardzo pragmatycznie, swoją przestrzeń – usunąłem komunikatory z telefonu, nie mam już FB itp. na telefonie, nie zaglądam tam w czasie, gdy jestem tatą i mężem. Uważność i wolna wola stają się złotymi skarbami, świętymi instrumentami. Możecie mieć poczucie, że będzie mnie trochę mniej, i ja też czuję, że wielu z Was robi podobny krok – i to jest cudowne 🙂 zwróćmy się do siebie, w miłości, w intymności procesu 🙂.
To mistyczny czas Kochani. Dziękuję Wam, że spotykamy się w tej kosmicznej podróży i wspólnie odkrywamy, przypominamy sobie gwiezdne pochodzenie.
Dobroci 😊
Mateusz
Grafika to oczywiście Beksiński, mój ulubiony obraz jego autorstwa.
