Te słowa usłyszałem od Sylwii Sadowskiej ponad rok temu na sesji, gdzie, jak gwiezdny pył otworzył się dach samoakceptacji tego, co się we mnie działo w tamtym okresie – bogactwa jasnoczucia, którego wciąż się uczyłem przez doświadczenie, a którego skala rosła, wielowymiarowo i wieloaspektowo.
W tamtej chwili wyobraźnia zobaczyła palmy, wszelaki dobrostan i dobrobyt ;). Ale rzeczywistość przerosła w 2022 moje oczekiwania.
Byłem w moim miejscu mocy, choć tym razem pobyt był zupełnie inny – trzepało mnie (i wielu z Was, jak pisaliśmy wspólnie w jednym z postów), reakcje były niewspółmierne do bodźców, czułem ludzi wokół mnie ultrasilnie, z całym ich „bagażem” przeszłości i teraźniejszości, czułem matryce energetyczne i wzory przyszłości, która się teraz zapisuje i realizuje. Ale 31 naszła zmiana w jakościach. Jakby wszystko ucichło. Przyszedł spokój, ale inny niż dotychczas.
Między 1 a 4 stycznia doświadczałem siebie z zupełnie innej perspektywy, z zupełnie innej świadomości.
Bodźce, choć zaskakujące, trudne, niespodziewane okoliczności (patrzę na zegarek a tu 23.33, 13.01.2022 😉 ) i nasilenie trudnych zachowań bliskich osób nie odpalały ani jednego schematu mentalno-emocjonalnego. Byłem tak słodko zakotwiczony w neutralnie-pozytywnym obserwatorze, ale jednocześnie głęboko i w pełni doświadczałem siebie w życiu.
To jeszcze nic, bo stare schematy, z całymi swoimi genezami i ścieżkami wyświetlały mi się jak slajdy na ścianie. Widziałem każdy możliwy scenariusz we wszelakich kombinacjach tych programów, a miłość i świadomość przejawiały się poprzez BYCIE. Bez żadnej myśli, narracji, czyste BYCIE.
Później 3 dni ta „umiejętność” zbladła, znów schematy były bardziej we mnie. Ale po tych 3 dniach znów wróciło BYCIE.
Dziś synek wpadł w mega histerię. Fenomenem było, że czułem w sekundzie, jak reaguje cała moja biologia ciała. Jak spontanicznie trzewia, mięśnie pomiędzy organami spięły się i zapadły do siebie. Czułem jak mózg zamarzł, a bębenki w uszach się zblokowały. Czułem wyrzut adrenaliny i innych hormonów w organizmie. Czułem jak ciało przeszył prąd.
I… to wszystko. Po biologii ciała nie nastąpiła żadna automatyczna reakcja. Przed 2022 to mogła być bezsilność, wycieńczenie, złość, może gniew. A było BYCIE. W świadomości i miłości.
I zrozumiałem przekaz Sylwii. To jest realny RAJ NA ZIEMI. Gdy jesteś wolny od wszelkich schematów mentalno-emocjonalnych. Gdy jesteś wolny od programów, traum rodowych, karmicznych.
Gdy jesteś BYCIEM. To raj na ziemi, gdy przestajesz obarczać swoje dzieci swoim piętnem. Gdy stajesz się dla nich „czysty” energetycznie. Po miesiącach, latach przerabiania światła i cienia, harmonizacji męskiego i żeńskiego, rozszyfrowania fałszywych kodów energetycznych w nas, czyniąc swoje życie melodią aktów dobra i miłości, przychodzi dzień, gdy jesteś wolny. Wciąż to badam, bo ta jakość jest niesamowita i piękna, ale wpływ na dzieci jest momentalny. Utulasz ich ból sekundami w byciu w JAŹNI MIŁOŚCI.
I to jest potencjał każdego człowieka <3. To jest potencjał każdego z nas :). A czy może być coś lepszego, niż jeszcze piękniejsza opieka nad naszymi dziećmi?
Dobroci Kochani, te zmiany są bardziej realne niż może się wydawać. I dotykają bezpośrednio naszego życia <3.
PS wiem, że mam zaległe wiadomości i odpowiedzi, na wszystkie odpowiem, chwilowo jednak zalewa mnie fala pomocy rodzicom i dzieciom, gdzie dochodzi do, szerokorozumianej, autodestrukcji dzieci. O tym też szykuje się wpis, bo ma to bardzo wyraźny ślad energetyczny. A jeśli to rozłożymy na elementy pierwsze, to jeszcze piękniej to zrozumiemy, ukochamy, uzdrowimy <3.
