Skip to content
Menu
W drodze do siebie
  • Kompendium energetyczne
  • Świadectwa Dusz
  • Wsparcie
  • Kontakt
W drodze do siebie

Nie da się opuścić miejsca, zanim się do niego nie dotrze.

Opublikowano 11 lipca, 2022

Kochani,

Wczoraj wgniotło mnie niemiłosiernie. Moja klatka piersiowa wypełniła się strachem, smutkiem, żalem.

Miałem tylko ochotę schować się do swojej skorupki, zostawić cały świat na zewnątrz, skulić się i być w niebycie. Oczywiście miałem piękne, ambitne plany na tę niedzielę, i oczywiście wszystkie szły jak po grudzie, nic nie udało się dobrze zacząć i zakończyć, więc poddałem się i wlazłem do tej skorupki.

I tak byłem w niej cały dzień. Później miało miejsce trudne doświadczenie, ale o tym zaraz, wieczorem usypiałem dzieci i usnąłem razem z nimi w przytulaskach (nie ma nic lepszego niż przytulaski 😉 ).

Dziś rano wracając z przedszkola przy bardzo ruchliwej, 6 pasmowej ulicy zaczęły mi pojawiać się obrazy mnie samego, wskakującego pomiędzy te samochody i przebiegającego między nimi. Mam takie wewnętrzne „Co tu się wyrabia?! Skąd takie myśli?!”

I w tych powtarzających się wizjach widzę jak samochód uderza mnie przy przebieganiu pomiędzy pośladkiem a udem, w konkretne miejsce – czyli mnie nie potrąca, a udaje mi się przebiec, ale dostaję przy tym przebieganiu.

Patrzę na te obrazy, cały czas w zdziwieniu, i to konkretne uderzenie…

Nagle jest flash-back – powrót do przeszłości.

Lato. Wakacje. Sobota. Jadę autem z tatą. Mam ok. 8 lat. Siedzę na tylnym siedzeniu. Przejeżdżamy obok osiedla, tata jedzie dość szybko.

Na drogę wybiega grupka dzieci, ale starszych trochę ode mnie. Tata uderza autem chłopca, dokładnie w to miejsce pomiędzy pośladkiem a udem.

Nie zatrzymuje się.

Zaczyna wrzeszczeć, uderzać w kierownicę, przeklinać, mówić jak dzieci są głupie, beznadziejne, nieodpowiedzialne itp. Po kilkunastu minutach uspokaja się. Kontynuuje swój dzień, to, co sobie zaplanował, jakby nic się nie stało.

Ja siedzę z tyłu – przerażony, zastraszony, smutny i wstrzymujący wszystkie te emocje, aby nie stać się ofiarą agresji ojca. Te emocje WBIJAJĄ MNIE w fotel. WBIJAJĄ SIĘ TAK BOLEŚNIE W KLATKĘ PIERSIOWĄ.

I nie chodzi tylko o to, że skrzywdził inne dziecko – on nie zatrzymał się mu pomóc. Zignorował jego potrzebę zdrowia, może nawet życia.

Wyobrażam sobie, że gdybym ja jechał z moją córeczką, i ona by zobaczyła moje zignorowanie pomocy komuś, jaki to byłby dla niej szok, terror, sygnał do wstrzymywania swoich potrzeb, komunikowania ich. I w sobotę pokazała mi to – bojąc spytać się o kubeczek w restauracji, w której byliśmy. Dosłownie zapadła się w siebie, wpadła finalnie w rozpacz, strach, zafiksowała się na tych trudnych emocjach. Pomogłem jej oczywiście, ale było dla mnie zagadką, skąd „wyjście do świata”, „zadbanie o swoje potrzeby” zostało tak zblokowane emocjonalnie. A Bóg dawał mi już puzzle do złożenia, co jest do uzdrowienia w tym cyklu. Ona czuła po prostu to, co jej tata nosił w sobie nieuzdrowione, niezauważone – małego, 8-letniego Mateuszka z poczuciem terroru w klatce piersiowej.

I spójrzcie proszę z perspektywy – to, co mnie wczoraj tak zdusiło, obezwładniło, to ta jedna scena z mojego dzieciństwa.

Tato, który reprezentuje relacje ze światem, a w tym świecie rani, nie dba o fundamentalne potrzeby osób wokół. A próba zadbania jest już zastraszona – bo pojawia się atak agresji, gniewu.

Więc jak Mateusz budował większość swojego życia? Właśnie w ten sposób – histerycznie chowając swoje potrzeby psychologiczne w siebie, bo miał podświadomy lęk, że próba zaspokojenia skończy się tylko gorzej, więc też wpadał często w gniew, bo to była jedyna znana reakcja na niezaspokajanie potrzeb, które miał wyparte.

Czujecie te schematy Kochani? Oczywiście całe życie mój ojciec, którego traktuję jak najlepszego nauczyciela dziś, wypierał swoje psychologiczne potrzeby, a przesadnie dbał o pragnienia (najlepsze perfumy, fryzjer, częste zmiany ubrań itp.), ale to pokazuje czego doświadczył od swojego przemocowego ojca (m.in. wiem, że był bity pogrzebaczem do ognia).

I historia się kończy. Na mnie. NIE POZWALAM, ABY CIERPIENIA I TRAUMY MOJEGO RODU WPŁYWAŁY NA MOJE DZIECI.

TO JA KOŃCZĘ TĄ LINIĘ – MIŁOŚCIĄ I ŚWIADOMOŚCIĄ. DZIŚ ODRADZA SIĘ WE MNIE BÓG ŻYWY, A JA MAM ODWAGĘ I MIŁOŚĆ ODKRYĆ KAŻDĄ NIEULECZONĄ, BOLESNĄ CZĘŚĆ MNIE – DLA SIEBIE, DLA MOICH UKOCHANYCH…

Wczoraj, gdy przeżywałem te trudne emocje, miałem świadomość, że nie są o aktualnym mnie, że nie są o moim życiu. Że to już nie jest moje, ale czeka na uzdrowienie – skąd? To przyszło dzisiaj.

A wczoraj Wszechświat powiedział „SPRAWDZAM” – moja córeczka na trampolinach miała wypadek – straciła równowagę i wpadła pod skaczącą moją żonę tak, że skoczyła jej na ramię. Gdy przyjechali do domu, od razu poszedłem z córeczką do szpitala, aby sprawdzić, co się stało.

Czujecie schemat – dorosły wyrządza krzywdę dziecku. Nieświadomie, nieintencjonalnie, ale robi to. I wczoraj, pomimo całego tego pakietu trudnych emocji, WYBRAŁEM – nie pozwoliłem uruchomić schematu w życiu. Nie pozwoliłem na uruchomienie tego pakietu energetycznego w rzeczywistości, nie wlałem go w formę rzeczywistości – wiedziałem, że te trudne emocje są o mnie, nie o tym wydarzeniu.

A dziś co robię w życiu? Tamto wydarzenie i wiele mniejszych mnie tak ukształtowało, że dziś staję się głosem dzieci i młodzieży. Jako psychoterapeuta wsłuchuję się w to, co jest niesłyszane przez dorosłych, widzę to, co nie chce być widziane. Staję się głosem dzieci, aby ich opiekunowie ich usłyszeli.

Tamta trauma stała się misją życiową. Sensem życia.

Plan Duszy to uzdrowienie Ciebie, plan Duszy to przekucie swojego cierpienia w służenie innym.

I często dzieje się to właśnie przez te trudne emocje, wydarzenia. Ale to tylko po to, aby Cię uzdrowić! Nie po to, aby ukarać, pokazać, że jesteś niegodny. Twoja DUSZA TO TY I CHCE DLA CIEBIE JAK NAJLEPIEJ, abyś zostawił całe to trudne doświadczenie, ale nie da się opuścić miejsca, dopóki się do niego nie dotrze.

Odwagi i miłości Kochani. To ten czas. Tysięcy Buddów i tysięcy Chrystusów, tysięcy przebudzonych Bogów do siebie, bo ludzi do siebie. TO NASZ CZAS.


Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy

  • Spontaniczna wizja mistyczna 8-letniego chłopca
  • Całe ponad 5 lat naszej pracy i naszych odkryć na jednym obrazku…
  • Przełom i integracja
  • NIE MA ŚMIERCI
  • CUD! Doświadczyłem wczoraj Kochani CUDU!

Najnowsze komentarze

  • Klaudia - Świadectwa Dusz
  • Monika - PRZEPIĘCIE MATRYC ENERGETYCZNYCH 2024 – NATURALNY CYKL
  • Mateusz - Energia grudnia – czas testu i korekcji, czas żegnania i siania. Kulminacja.
  • Mateusz - Co nas czeka w 2024?
  • Mateusz - Energia grudnia – czas testu i korekcji, czas żegnania i siania. Kulminacja.
©2026 W drodze do siebie | Powered by SuperbThemes